Bo nam zabytki nie są potrzebne…

 

(© fot. Arkadiusz Łojek)

(© fot. Arkadiusz Łojek)

Jak Polska długa i szeroka, można się natknąć na setki rozsypujących się pięknych dworków i innych budowli. Gdyby ktoś wykazał choć odrobinę inicjatywy i zatroszczył się o  nie mielibyśmy wiele wspaniałych atrakcji turystycznych. Niestety niszczeją one bezpowrotnie. Wytłumaczenie zazwyczaj jest jedno: pieniądze. Ale co powiedzieć o świadomym niszczeniu zabytków, które są bardzo odporne na działanie czasu? I jak do tego ma się  ustawie o ochronie zabytków, która „cudownie”  „chroni” wszelkie  zabytki masakrowane maszynami na polach i niszczone przez urzędników?

Wrocław: Wyburzą zabytkowy schron. Bunkry i forty mogły być atrakcją miasta

 

Zabytkowy fort przy ul. Grabiszyńskiej zostanie zrównany z ziemią, bo deweloper w tym miejscu chce wybudować osiedle mieszkaniowe. To, niestety, nie pierwszy taki przypadek we Wrocławiu, gdy niszczy się stare obiekty obronne. Można mieć pretensje do urzędników, że nie dość, że nie dbają o cenne obiekty, to jeszcze nie widzą w nich potencjału turystycznego. A taki niewątpliwie jest. – Samych bunkrów, schronów i innych tego typu obiektów jest we Wrocławiu około pół tysiąca – wylicza Marek Durajczyk z Wrocławskiego Stowarzyszenia Fortyfikacyjnego. – Zaznaczam, że to obiekty z końca XIX i z XX wieku – dodaje.

 Bo nasze miasto może pochwalić się fortyfikacjami jeszcze ze średniowiecza (np. bastion Ceglany czy resztki murów miejskich). Są też niemal współczesne o ciekawym przeznaczeniu – w Wysokiej, tuż za rogatkami miasta, schrony z lat 50. XX wieku miały być wykorzystane podczas wojny… nuklearnej. Nasze miasto może się więc pochwalić zespołem wyjątkowych obiektów w skali Polski, a nawet Europy. Umyka to jednak z pola widzenia urzędników, którzy nie kiwnęli palcem, by budynki militarne zagospodarować jako atrakcję turystyczną.

Żałośnie brzmią wyjaśnienia, że nie będą nawet próbować takich rozwiązań w obawie, że usłyszą zarzuty o „regermanizacji” Wrocławia. Jak wielki potencjał turystyczny mają takie obiekty, pokazała akcja Wrocławskiego Stowarzyszenia Fortyfikacyjnego. W styczniu ubiegłego roku dostało ono pozwolenie na pokazanie wrocławianom schronu pod pl. Solnym. – Byliśmy w szoku, bo zainteresowanie okazało się ogromne. Przyszło wtedy na pl. Solny ponad tysiąc osób! – wspomina Marek Durajczyk. Schron pod pl. Solnym to miejsce, na które urzędnicy od lat szukają pomysłu.

Niektóre propozycje można uznać za co najmniej dziwne. Na przykład miało tam powstać muzeum figur woskowych, a ostatnio przymierzano się do prezentowania kolekcji zdjęć Marilyn Monroe. Na szczęście, oba pomysły spaliły na panewce. Tymczasem schron pod pl. Solnym to idealne miejsce, aby – po zabezpieczeniu i przystosowaniu – pokazać w nim historię Festung Breslau, czyli walk o Wrocław z końca II wojny światowej. – Może tam być niewielkie muzeum. Przede wszystkim powinien powstać tam punkt informacyjny dla miłośników fortyfikacji. Dowiedzieliby się, gdzie można szukać dawnych fortyfikacji we Wrocławiu – dodaje Durajczyk. Przypomnijmy, że wielki bunkier na pl. Strzegomskim został zamieniony na muzeum sztuki współczesnej. Natomiast w schronie na Żernikach, gdzie powstaje osiedle WUWA2, znajdzie się świetlica.

Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3625776,wroclaw-wyburza-zabytkowy-schron-bunkry-i-forty-mogly-byc-atrakcja-miasta,id,t.html?cookie=1

I co się dzieje dalej…

Katarzyna Hawrylak – Brzezowska, miejska konserwator zabytków, wstrzymała rozbiórkę fortu przy ul. Grabiszyńskiej. We wtorek pisaliśmy, że zabytkowy obiekt zostanie obrócony w pył przez dewelopera, wszystko zgodnie z prawem. Teraz urzędniczka zmienia zdanie, szkoda, że tak późno zapoznała się z ustawą. Część fortu została już zniszczona.

Katarzyna Hawrylak – Brzezowska zgłosiła fort do rejestru zabytków. Decyzję, czy tam trafi, ma podjąć wojewódzki konserwator. Na to, aby stwierdzić czy budynek ma wartość historyczną, czy też nie – ma dwa miesiące. Jeśli w tym czasie okaże się, że jednak obiekt nie zasługuje na opiekę konserwatora – zostanie jednak wyburzony.
Dziwne, że urzędnik, który ma przecież stać na straży zabytków orientuje się, że może dojść do naruszenia prawa dopiero w momencie, kiedy sprawą zainteresowały się media, a zabytek częściowo został już zniszczony. – Właśnie po to jest moje zgłoszenie, aby wyjaśnić, czy to obiekt zabytkowy, czy też nie – broni się Hawrylak – Brzezowska. Przypomnijmy, że w poniedziałek deweloper (właściciel terenu na którym stoi fort) rozpoczął prace porządkowe pod budowę osiedla. Najpierw wycięto drzewa, a później zabrano się za niszczenie fortu.
O tym, co robi deweloper zaalarmowało Wrocławskie Stowarzyszenie Fortyfikacyjne. Dla nich przy Grabiszyńskiej doszło do aktu wandalizmu. Przedstawiciele WSF zarzucają tez urzędnikom, że nie zainteresowali się sprawą na czas. Teraz Stanisław Kolouszek, prezes WSF nie zostawia suchej nitki na urzędnikach: – Wpis do rejestru zabytków nie jest uznaniem faktu, że dany obiekt jest zabytkiem. Oznacza tyle, że obiekt jest chroniony – mówi Kolouszek, odnosząc się tym samym do twierdzeń urzędników, że fort nie jest zabytkowy, bo nie ma go w rejestrze zabytków. Kolouszek przypomina zapis ustawy o ochronie zabytków: „Ochronie i opiece podlegają, bez względu na stan zachowania: Zabytki nieruchome będące, w szczególności dziełami budownictwa obronnego”.Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3626516,konserwator-wstrzymala-rozbiorke-zabytkowego-fortu-przy-grabiszynskiej,id,t.html

Niestety, zabytek jednak zostaje zniszczony.

 

Nie widać końca konfliktu wokół poniemieckiego schronu piechoty przy ulicy Grabiszyńskiej (między cmentarzem a rzeką Ślęzą). Choć wczoraj miejska konserwator zabytków – Katarzyna Hawrylak-Brzezowska zapewniała nas, że wstrzymała prace rozbiórkowe, dziś ciężki sprzęt wciąż burzy zabytkową budowlę. Zdjęcia z porannych prac przesłał nam nasz Czytelnik Arkadiusz Łojek. Przypomnijmy, że w miejscu, gdzie od lat stoi schron, ma powstać nowe osiedle mieszkaniowe. Deweloper początkowo dostał zgodę na wyburzenie schronu, ale wczoraj miejska konserwator zmieniła zdanie. Najwyraźniej budowlańcy nic o tym nie słyszeli i pracują dziś od rana w najlepsze.

Poniemiecki obiekt jest uznawany za zabytek, choć oficjalnie nie jest wpisany do rejestru zabytków. Polskie prawo pozostawia w tej kwestii zbyt dużo niesprecyzowanych zapisów.

Decyzję, czy tam trafi, ma podjąć wojewódzki konserwator. Na to, aby stwierdzić czy budynek ma wartość historyczną, czy też nie – ma teraz dwa miesiące. Niestety, może się okazać, że za dwa miesiące nie będzie już czego wpisywać do rejestru... O tym, że zabytkowy obiekt jest równany z ziemią wie już miejski konserwator zabytków. Otwarcie jednak przyznaje, że nic nie może zrobić. – Wiem o tym, że fort jest wyburzany. Na miejscu będą nasi pracownicy. Jednak nie jestem w stanie teraz nic zrobić – mówi tylko Katarzyna Hawrylak – Brzezowska. Firma, która wyburza fort łamie prawo – mówi nam Barbara Nowak-Obelinda, Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Po tym, jak Katarzyna Hawrylak – Brzezowska zawnioskowała o zgłoszenie fortu do rejestru zabytków, inwestor powinien wstrzymać prace rozbiórkowe – dodaje.

Zdaniem wojewódzkiej konserwator, skoro dzieje się inaczej, to miejska konserwator zabytków powinna zgłosić sprawę do prokuratury.
Jak na razie – Katarzyna Hawrylak – Brzezowska nie zrobiła tego. Około godziny 12 obok schronu przy Grabiszyńskiej pojawili się, zgodnie z zapowiedzią, pracownicy miejskiego konserwatora zabytków. Budowlańcy wstrzymali rozbiórkę fortu, ale pozostawili maszyny z włączonymi silnikami. Gdy na miejsce przyjechał również przedstawiciel firmy prowadzącej prace, Dariusz Szczyrbuła z biura konserwatora zabytków pokazał plik dokumentów i stwierdził, że to decyzja o wstrzymaniu prac. Jednak to nie spowodowało zakończenia prac rozbiórkowych.

Jakub Grabecki, przedstawiciel firmy budowlanej twierdzi, że żadnego dokumentu nie dostał, a urzędnik nawet mu się nie przedstawił. Zadecydował on, że będzie kontynuować prace wyburzeniowe. Dodał, że współpraca z wrocławskimi urzędnikami przypomina mu lot do Smoleńska -Czuję się jakbym leciał do Smoleńska. Nie wiem ile potrwa ten lot, ale pewnie skończy się źle – powiedział naszemu reporterowi na miejscu.

Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3627526,burza-schron-przy-grabiszynskiej-zakaz-maja-w-nosie-zdjecia,2,id,t,sa.html