Autor Wątek: Żydzi w Wehrmachcie-jeden z artykułów, który posiadam a ciężko go znależć  (Przeczytany 3710 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline rotten

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 28
Żydzi w Wehrmachcie   

K. KAPITONOW                                                                                           20.09.2002
W niemieckiej armii służyło 150 tysięcy żołnierzy i oficerów, których rodzice lub dziadkowie byli Żydami. Dziś nikt nie chce się do nich przyznać.
 
Terminem mischling określano w III Rzeszy osoby z małżeństw aryjsko-semickich. Ustawy rasowe odróżniały mischlingów I stopnia (jedno z rodziców - Żyd) i II stopnia, kiedy Żydem był ktoś z pokolenia dziadków. Dziesiątki tysięcy mischlingów służyło w Wehrmachcie, Luftwaffe i Kriegsmarine, wysoko awansując.

Setki mischlingów zostało odznaczonych Żelaznymi Krzyżami, zaś 20 żołnierzy i oficerów żydowskiego pochodzenia otrzymało najwyższy order III Rzeszy - Krzyż Rycerski. W nazistowskiej prasie długo krążyło zdjęcie niebieskookiego blondyna w hełmie, którego przedstawiano jako "Idealnego niemieckiego żołnierza". Był nim Werner Goldberg. Jego ojciec był Żydem.

Ofiary czy wspólnicy?

Major Wehrmachtu Robert Borhardt odznaczony został Krzyżem Rycerskim za manewr na froncie wschodnim w sierpniu 1941 roku. Odkomenderowany do Afrikakorps dostał się do niewoli brytyjskiej. W 1944 r. roku mógł wyjechać do Anglii, gdzie przebywał jego ojciec, ale wrócił do Niemiec, mówiąc: Ktoś musi odbudować nasz kraj. W 1983 roku, niedługo przed śmiercią, powtarzał: Wielu Żydów i półkrwi Żydów uważało, że winni bronić Vaterlandu.

Führer osobiście poświadczał aryjskość pułkownika Waltera Hollandera, galacha, czyli syna żydowskiej matki. Hollander otrzymał Żelazne Krzyże obu stopni, z rzadkim Złotym Niemieckim Krzyżem. W 1943 roku, kiedy dowodzona przez niego brygada zniszczyła pod Kurskiem 21 radzieckich czołgów, został odznaczony Krzyżem Rycerskim. Spod Kurska Hollander jechał do Rzeszy przez Warszawę. Tu przeżył szok na widok zrównanego z ziemią getta. Na front powrócił jako człowiek złamany.

Życie stawiało mischlingów w absurdalnych sytuacjach: oto żołnierz z Żelaznym Krzyżem na szyi przyjeżdża do lagru Sachsenhausen, by odwiedzić ojca. Oficer SS trzęsie się z oburzenia: Gdyby nie ten krzyż, doszlusowałbyś zaraz do tatusia.

A oto historia Żyda, któremu w 1940 roku na podstawie sfałszowanych dokumentów udało się przedostać z okupowanej Francji do Niemiec. Został zmobilizowany i wcielony do Waffen SS. - Jeśli służyłem w armii niemieckiej, a moja matka zginęła w Auschwitz, to kim jestem - ofiarą czy prześladowcą? - pytał siebie i innych. - Niemcy, obwiniający się za to, co się stało, nie chcą o nas słyszeć, ale i gmina żydowska odwraca się od takich jak ja.

W 1940 roku zapadła decyzja o usunięciu z Wehrmachtu oficerów, którzy mieli dwu żydowskich dziadków lub dwie babki. Ci, którzy mieli tylko jednego żydowskiego dziadka, mieli być zdegradowani do szeregowca. Oficerowie zwlekali z wykonaniem tego rozkazu, a żołnierze często wstawiali się za "swoimi Żydami", a nawet ukrywali ich przed organami bezpieczeństwa.

W 1944 r. 15 generałów

Znanych jest 1200 przypadków służby w Wehrmachcie mischlingów, których 2300 krewnych - ojców, matek, dziadków, stryjów - zostało skazanych na zagładę. W styczniu 1944 roku lista wyższych oficerów "spokrewnionych z żydowską rasą" liczyła 77 nazwisk, w tym 23 pułkowników i 15 generałów. Wszyscy mieli świadectwa "niemieckiej krwi" podpisane przez Hitlera. Powinna znaleźć się na niej jedna z najbardziej złowieszczych postaci - Reinhard Heydrich, szef RSHA, organizacji kontrolującej gestapo, policję kryminalną, wywiad i kontrwywiad. Jego babka miała wyjść za Żyda już po przyjściu na świat ojca przyszłego szefa RSHA, ale koledzy bili małego Reinharda, wymyślając mu od Żydów. To właśnie Heydrich zorganizował w styczniu 1942 r. konferencję w Wansee, poświęconą "ostatecznemu rozwiązaniu kwestii żydowskiej". Opowiadano, że po pijanemu zdarzało mu się strzelać do swojego odbicia w lustrze, krzycząc: Paskudny Żyd!

Klasycznym przykładem "utajonego Żyda" w elitach III Rzeszy był feldmarszałek lotnictwa Erhardt Milch. Jego ojciec był Żydem, nie przyjęto go więc do wojskowej uczelni. Podczas pierwszej wojny poznał Goeringa. Jako dyrektor Lufthansy bezpłatnie udostępniał samoloty przywódcom NSDAP. Po dojściu Hitlera do władzy okazało się, że ojcem Milcha jest kochanek jego matki, baron von Bier. Goering lubił mawiać: Zrobiliśmy Milcha kundlem, ale kundlem arystokratycznym! - i dodawał: W moim sztabie to ja decyduję, kto jest Żydem!

Żydowscy weterani Wehrmachtu mówią dziś, że na frontach drugiej wojny starali się przeciwstawić rasistowskim przesądom. Swą gorliwością chcieli udowodnić, że mimo żydowskich przodków byli przykładnymi patriotami i mężnymi żołnierzami.

© Niezawisimaja Gazieta

Artykuł dostępny w sieci do 29.11.2002
« Ostatnia zmiana: 27.01.2010, 15:43:04 wysłana przez Administrator »

tomato26

  • Gość
uuuuuuuuuuuuuu aż dziw bierze :-* :-* :-*

Offline rotten

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 28
mam jeszcze inna publikacje na ten temat odwołującą się do My kampf Adolfisia (9 stron)

Offline sanoczanin

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 124
Mnie juz nic nie zdziwi co oni wyprawiali i wyprawiaja
Rynio