Autor Wątek: Opowiadanie  (Przeczytany 1666 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Player

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 22
Opowiadanie
« dnia: 07.10.2011, 14:40:56 »
Znalazłem fajne opowiadanie i pomyślałem, że mogę się nim podzielić. Pozdrawiam
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/smietnik_historii_czy_historia_na_smietniku_76232.html

Drobny mężczyzna w granatowym swetrze z książką na kolanach, który właśnie przysiadł na ławeczce w głębi podwórza to Antoni Walkiewicz, mój sąsiad spod dwunastki. Pochodzi z Wilna, z którego przybył do Gdańska w styczniu 1947 roku.
Miał szczęście, gdyż zabrał się jednym z ostatnich „pociągów ewakuacyjnych”. Przewoziły one do kraju, Polaków mieszkających przed II wojną światową na wschodnich rubieżach Rzeczpospolitej. W tym czasie każdy musiał sam zadbać o siebie. Opustoszałe miasta zasiedlali masowo ludzie z okolicznych wsi i miasteczek. Często brakowało im zawodu i ogłady. Górą byli więc ci, którzy posiadali jakieś wykształcenie.

Pan Antoni zyskał od razu szacunek, gdyż jeszcze w rodzinnym Wilnie (w czerwcu 1939 roku) zdążył złożyć maturę w Gimnazjum im. Adama Mickiewicza. Mówił dobrze po polsku (z charakterystycznym wileńskim akcentem), więc zatrudniono go na posadzie nauczyciela w szkole podstawowej w gdańskim Nowym Porcie. Początkowo uczył wszystkiego, lecz z czasem skupił się na historii. Pasję do tego przedmiotu pielęgnował od dzieciństwa. Kolekcjonował nawet różne, drobne pamiątki z przeszłości. Ozdabiał nimi swoje mieszkanie. Wśród tych drobiazgów znajdowało się miniaturowe, odlane w brązie, popiersie marszałka Piłsudskiego.

Był rok 1950, gdy podczas uroczystości imieninowej, którą pan Antoni wyprawił dla znajomych, jeden z gości zwrócił szczególną uwagę na ten przedmiot. Zaczął nawet wypytywać gospodarza o jego pochodzenie oraz cel przechowywania takiej pamiątki. Ot, taka imieninowa, niewinna pogawędka.

Jednak po tygodniu pan Antoni odebrał z rąk listonosza wezwanie na komisariat. Gdy się tam stawił następnego dnia, został aresztowany, a potem postawiony przed sądem. Rozprawa trwała może z piętnaście minut, a wyrok skazujący brzmiał: półtora roku więzienia oraz dożywotni zakaz wykonywania zawodu nauczyciela. Osadzono go w więzieniu w Sztumie, razem z czterema kieszonkowcami.

Gdy wyszedł na wolność, imał się różnych zajęć, wszędzie patrzono mu jednak uważnie na ręce – wiadomo kryminalista. Dopiero w połowie lat 60. jego sytuacja życiowa nieco się unormowała, gdyż dostał stałą pracę w Stoczni Gdańskiej, w zaopatrzeniu. Polubił to zajęcie i ludzi, z którymi pracował. Był wzorem solidności, więc w 1974 roku dostał nawet order XXX-lecia PRL oraz przydział nowego mieszkania.

W 1980 roku, gdy w gdańskiej stoczni wybuchł strajk, pan Antoni, mając w pamięci sztumskie więzienie, odmówił w nim udziału. - Władza jest zawsze silniejsza od robotników i jak tak dalej pójdzie to wszyscy wylądują w pudle lub na bezrobociu -tłumaczył kolegom. Jednak oni machali tylko rękami i robili swoje.

Poznałem Antoniego Walkiewicza w 2003 roku, gdy miał już 82 lata. Mimo zaawansowanego wieku, był ciągle sprawny fizycznie i umysłowo, chętnie włączał się w dyskusje, które prowadziliśmy na podwórku w gronie sąsiadów. Szczególnie, gdy mowa była o dawnych czasach, albo gdy komentowaliśmy bieżące wydarzenia polityczne.

Któregoś dnia pan Antoni stanął w moich drzwiach pytając, czy nie mam przypadkiem urządzenia do odtwarzania płyt DVD? Gdy odpowiedziałem twierdząco, wyjął z plastikowej siatki szarą kopertę zawierającą płytę z napisem „Historia Polski, część I”. Wyjaśnił mi, że znalazł ją przypadkowo na naszym osiedlowym śmietniku i jest bardzo ciekaw, co zawiera?

płyta z filmem pt.: "Historia Polski, część I" Zasiedliśmy więc przed telewizorem, a ja uruchomiłem odtwarzacz. Po chwili na ekranie pojawiły się ruchome obrazy. Przedstawiały marszałka Piłsudskiego, przyjmującego w Warszawie paradę wojskową. A potem tłum, wypełniający po brzegi wąską uliczkę przed Ostrą Bramą w Wilnie i manifestację robotników niosących transparenty z napisami „Chcemy chleba”. Kolejne obrazy przenosiły nas w różne miejsca przedwojennej Polski, by na końcu ukazać moment, w którym pancernik Schleswig-Holstein oddaje pamiętne strzały w kierunku Westerplatte.

Po godzinnym seansie ekran pociemniał. Pan Antoni długo siedział w milczeniu, nie kryjąc wzruszenia. Dopiero, gdy poczęstowałem go kieliszkiem absyntu, trzymanego dla specjalnych gości, spojrzał na mnie przez rogowe okulary. Po czym stwierdził, w nawiązaniu do okoliczności znalezienia tego, jak się wyraził, materiału filmowego: - Widzisz Adamie, z tej sytuacji można wysnuć osobliwy wniosek, że nawet historia Polski może z czasem wylądować na śmietniku, jeżeli się o nią należycie nie zadba.

Offline szfunk

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 460
Odp: Opowiadanie
« Odpowiedź #1 dnia: 07.10.2011, 21:02:50 »
Czy Możesz bardziej rozwinąć wątek z absyntem...?   

brzunio

  • Gość
Odp: Opowiadanie
« Odpowiedź #2 dnia: 07.10.2011, 22:34:47 »
Czy Możesz bardziej rozwinąć wątek z absyntem...?
Jak to miło ponownie czytać kolegi posty....Byłeś na banicji ??? Pozdrawiam

Offline szfunk

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 460
Odp: Opowiadanie
« Odpowiedź #3 dnia: 08.10.2011, 21:31:29 »
.....na warunkowym.