Autor Wątek: Szwedzki łup wyciągnięty po 350 latach z dna Wisły  (Przeczytany 2119 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Administrator

  • Gość
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10696393,Szwedzki_lup_wyciagniety_po_350_latach_z_dna_Wisly.html

http://bi.gazeta.pl/im/7/10693/z10693707X,Organizatorzy-badan--dr-Hubert-Kowalski--dr-Justyna.jpg
Szwedzki łup wyciągnięty po 350 latach z dna Wisły

Cytuj
Sensacyjne odkrycie w nurtach Wisły. Po 350 latach wydobyto z niej kamienne detale, które w XVII w. zdobiły Zamek Królewski i inne budowle Warszawy. Zrabowane przez Szwedów zatonęły podczas transportu w pobliżu Żoliborza.

Podźwignięto je z dna Wisły zaledwie tydzień temu, a już w środę część z nich pokazano publicznie w auli starej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego.

- To wielki dzień dla polskiej nauki i kultury narodowej. Po 350 latach odnaleźliśmy zabytki, których nikt się nie spodziewał - mówił współorganizator wydobycia skarbu Marcin Jamkowski, dziennikarz, członek The Explorers Club.



Po uniesieniu niebieskiej płachty oczom zebranych ukazały się kawałki gzymsów, łuków i portali. Przy odrobinie wyobraźni można było zobaczyć ozdobione nimi rezydencje wyrastające na wiślanej skarpie za panowania króla Zygmunta III i jego synów. Z ponad 70 wyciągniętych z rzeki elementów na wczorajszą prezentację przywieziono też ten najcenniejszy: fragment arkady z wykutym snopkiem - herbem Wazów.

Rabusie zza Bałtyku

Jak detale architektoniczne trafiły na dno Wisły? Cofnijmy się w czasy potopu szwedzkiego. W lipcu 1655 r. armia Karola X Gustawa wkroczyła na ziemie Rzeczypospolitej. Już na początku września zajęła opuszczoną przez dwór królewski Warszawę. Okupanci przystąpili do łupienia miasta na niespotykaną skalę. "Zaczęto od rozbierania loggii pałacu królewskiego na Krakowskim Przedmieściu, a wspierające ją 32 marmurowe kolumny spławiono Wisłą do Szwecji, podobnie jak 21 skrzyń ze skonfiskowanymi zbiorami biblioteki królewskiej i Archiwum Metryki Koronnej. W pierwszym transporcie poszły ponadto posągi brązowe, cenne sprzęty, 200 obrazów, marmury, chińska porcelana, pięć malowanych plafonów, 28 namiotów tureckich, pościel. Panowała opinia, że Karol X Gustaw nie pogardzi nawet starymi spódnicami fraucymeru królowej" - pisała w "Gazecie" Maria Lewicka.

Szwedzi zabierali wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. Z pałaców, kościołów i klasztorów wyrywali posadzki, drzwi i okna, demontowali ołtarze, rozbierali na kawałki kolumny i portale. W ten sposób ogołocili z wystroju m.in. Zamek Królewski, Pałac Kazimierzowski i najwspanialszą rezydencję wczesnobarokowej Warszawy - pałac Kazanowskiego. Łupy ładowali na rzeczne statki tzw. szkuty i wywozili do Gdańska, a stamtąd okrętami do Szwecji. Skradzione rzeźby i detale pojawiły się potem w budowlach Sztokholmu, Uppsali czy Linköpingu. Do dziś sztokholmskiego zamku królewskiego pilnują spiżowe lwy z pałacu Kazanowskiego. Grabież Warszawy trwała dwa lata - do września 1567 r., Szwedzi pozostawili po sobie ruiny. Na szczęście nie wszystkie transporty z wykradzionymi zabytkami trafiły do celu. Część zatonęła lub została zatopiona.

Od piaskarzy do sonaru

Sensacyjną informację podała w 1906 r. warszawska prasa. Pracujący w pobliżu Cytadeli piaskarze natrafili na leżące na dnie Wisły kamienne elementy. Wyłowiono wtedy np. rzeźbę delfina i wazony z karraryjskiego marmuru, które dziś znajdują się w zbiorach Muzeum Historycznego m.st. Warszawy. Próbowano też wyciągnąć z rzeki wielkiego marmurowego orła, ale pękły liny i ptak zniknął w wodzie, pozostawiając na pamiątkę tylko kawałek swego skrzydła. Piaskarze twierdzili, że na dnie jest wiele takich rzeźb. Mimo to na polecenie władz rosyjskich prace przerwano, a znalezisko przekazano stołecznym muzeom.

Poszukiwania wznowiono dopiero w 2009 r. Ich organizatorami są: dr Hubert Kowalski z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, dr Justyna Jasiewicz z Instytutu Informacji Naukowej i Studiów Biologicznych UW oraz Marcin Jamkowski. Zainicjowali projekt: "Wisła 1655-1906-2009 - interdyscyplinarne badania dna rzeki". Do pomocy zaprosili innych uczonych, eksploratorów i specjalistów od podwodnych badań. Zaczęli od kwerend w archiwach i bibliotekach, analizy map, by wreszcie wypłynąć na Wisłę z nowoczesną aparaturą pomiarową: sonarem bocznym, echosondą i urządzeniem o nazwie "sub-bottom profiler" wykrywającym przedmioty pod dnem.

- Wisła ma przejrzystość wody do 10 cm, silny nurt i zmieniające się dno. Miejsca dziś głębokie za rok mogą być płyciznami. Przeczesywanie jej na kilometrowym odcinku wzdłuż Cytadeli przez nurków byłoby jak szukanie igły w stogu siana. Dlatego użyliśmy elektroniki. Stworzyliśmy chyba najdokładniejszą mapę dna tej rzeki - mówił Jamkowski.

W zeszłym roku badania utrudniły przechodzące przez Warszawę fale powodziowe. W tym roku ekipa poszukiwawcza znów wypłynęła. W czerwcu zlokalizowała leżące na dnie detale. Część wyciągnięto rękami, część dźwigiem. Najcięższy fragment to 720-kilogramowe nadproże.

- Wydobyliśmy w sumie niemal 5 ton kamiennych elementów. Ale to nie wszystko. Na wiosnę chcemy szukać następnych - zapowiedział dr Hubert Kowalski.

Muł je zakonserwował

Według dr. Michała Wardzyńskiego z Instytutu Historii Sztuki UW większość wyłowionych fragmentów pochodzi z wnętrz Zamku Królewskiego. Ma na to wskazywać rodzaj użytego kamienia (różnobarwne marmury z okolic Chęcin i czarne marmury sprowadzane znad Mozy), a także styl obróbki i kompozycja.

- Widzę tu fragmenty wystroju Zamku z lat 1602-05, ale też z późniejszych faz jego przebudowy: po 1620 r. i ok. 1640 r. Mogły zdobić paradne wnętrza lub apartamenty prywatne króla i jego rodziny - uważa dr Wardzyński. - Mamy bardzo mało kamieniarki z tamtego czasu, dlatego każde takie znalezisko jest niezwykle cenne.

Zwrócił uwagę na doskonałe zachowanie elementów zakonserwowanych przez rzeczny muł. Znalezisko ma być poddane konserwacji i przekazane do Muzeum Historycznego m.st. Warszawy. Badania prowadzone są przy wsparciu finansowym miasta Warszawy oraz przy współpracy Ministerstwa Kultury, Narodowego Instytutu Dziedzictwa, Komisariatu Rzecznego Policji i Państwowej Straży Pożarnej.

Offline liconek

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 372
  • ?
Odp: Szwedzki łup wyciągnięty po 350 latach z dna Wisły
« Odpowiedź #1 dnia: 30.11.2011, 22:35:52 »
Brawo!!!
chyba latem pokazywali początki tych poszukiwań w "Było nie minęło", bardzo ciężka praca dla nurków ale to pasjonaci więc im nie przeszkadza zerowa widoczność, bardzo silny nurt i ogromne dociążenie gdy większość na dnie to kamienie ...
podobno sporo barek nie dopłynęło do wybrzeża