Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 4 5 6 ... 10
1
Papierowe starocia. Szkło, porcelana, drewno i inne tworzywa / Stara ceramika
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Napoleon North dnia Dzisiaj o 14:32:42 »
Witam

Z jakiego okresu pochodzi ta ceramika ?

Z góry dziękuję za pomoc
2
Wykrywacze metali / Odp: Do użytkowników Equinox 800
« Ostatnia wiadomość wysłana przez wschodni_kret dnia 28.05.2020, 20:57:38 »
Witam. Minął rok od kiedy biegam z Garrett Ace 400i. Tydzień temu kupiłem Equinox 800. Na chwilę obecną uczę się nowego sprzętu. Skala identyfikacji w Ace 400i jest w zakresie 0 -99, a w 800 0-40 przy czym należy pamiętać o ujemnej skali - 9. Co więcej - Equinox 800 na trzy tryby dzwięków - ja od razu przestawiłem się na "5". Nigdzie nie znalazłem gotowych profili ID na Europę. Owszem w necie są dostępne na USA i Australię. Wobec tego zrobiłem sobie test na współczesne monety i te które udało mi się wyjąć z ziemi. Kopiejki, krajcjary, fenole, adolfy jak i sreberka. Spisałem je na kartkę i ciągle mam je w kieszeni. Podejrzewam, że długo mi zajmie nauczenie się słuchania audio, jak i patrzenia na ID cyfrowe.
3
Exploracja w mediach / We Włoszech pod winnicą odkryli posadzkę sprzed 1700 lat
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Eros dnia 28.05.2020, 16:29:44 »
To, że pod rzędami regularnie posadzonych winorośli kryje się willa z czasów cesarstwa rzymskiego, było wiadomo już od kilkudziesięciu lat. Ale teraz, po przerwie w pracach, jaką wymusił koronawirus, włoskim archeologom udało się dokonać dawno wyczekiwanego odkrycia: dokopali się do kolorowych posadzek antycznej rezydencji. - Miejsce o takiej wartości kulturowej zasługuje na uwagę - komentuje burmistrz małej miejscowości Negrar.

O sprawie pisze lokalny dziennik "L'Arena". Archeolodzy z lokalnej grupy "Soprintendenza archeologica delle Venezie" zaczęli badać ten obszar jesienią ubiegłego roku, ale nie jako pierwsi, prace na terenie winnicy w Negrar rozpoczęto już w 1922 roku, kiedy po raz pierwszy w epoce nowożytnej potwierdzono, że znajdowała się tam willa.

Nie mają mapy, ale wiedzą, że willa mogła mieć 270 metrów kwadratowych
"Od tamtej pory zapomniano jednak o terenie i poszukiwaniach pozostałości rezydencji, pochodzącej z trzeciego wieku naszej ery" - pisze "L'Arena".

Działania rozpoczęto znowu w 2019 roku, ale przerwał je koronawirus. Badacze wrócili na teren w maju. Po tygodniu prac wśród krzewów winorośli dokopali się do antycznych podłóg, których wyglądali od kilkudziesięciu lat. "Dopiero teraz rzymska willa powoli wychodzi na światło dzienne, razem z przepięknymi, dobrze zachowanymi posadzkami w mozaiki" - pisze "L'Arena".

Ekipa z lat 20. XX wieku nie pozostawiła po sobie żadnej mapy, więc archeolodzy nie znali wielu szczegółów. Wiadomo, że willa mogła mieć około 270 metrów kwadratowych podzielonych na kilka pomieszczeń mieszkalnych. Posadzki pomogą badaczom określić jej dokładne rozmiary.

Dalsze prace i późniejsze udostępnienie miejsca turystom będą wymagały ogromnych nakładów pieniędzy, czego w pełni świadomy jest burmistrz Negrar. Obiecał, że postara się znaleźć środki. - Miejsce o takiej wartości kulturowej zasługuje na uwagę i musi zostać odpowiednio docenione. Właśnie dlatego razem z grupą badaczy i prywatnymi inwestorami znajdziemy sposób na to, żeby udostępnić ten skarb większej ilości ludzi - zapowiedział Roberto Grison.

Odkrycia dokonano w prowincji miasta Werona, w regionie Wenecja Euganejska. To równocześnie obszar Valpolicella, czyli teren znany z produkcji czerwonych win.

4
Witaj na forum, przywitaj się i Ty / Odp: Witam starych
« Ostatnia wiadomość wysłana przez szart dnia 27.05.2020, 22:05:15 »
Fajnie, że stare gęby jeszcze są 😉👍🏼
5
Dzięki za tytaniczną pracę. BRAWO ! :zgoda
6
Ciekawe propozycje,ale jak to mówią dopóki nie zostaną te zmiany ustawowo wprowadzone to nie popadajcie w hura zadowolenie,gdyż już nie raz rządzący pokazali swoje pazury,co innego mówią w rozmowach,a co innego wprowadzają w ustawach.Osobiście życzę,by te zmiany stały się faktem,to na pewno byłby krok milowy do normalności dla pasjonatów poszukiwań. :okok
7
Identyfikacja / Plomba z orłem
« Ostatnia wiadomość wysłana przez trumstal dnia 27.05.2020, 09:16:09 »
Witam znalazłem taką plomba z orłem. Z jakiego okresu pochodzi? Czy jest to plomba wojskowa lub urzędową?

8
Poszukiwania a prawo. Współpraca z archeologami / Polski Związek Eksploratorów (PZE) - Komunikat (25.05.2020)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Eros dnia 27.05.2020, 08:11:49 »
Jak już wcześniej informowaliśmy, dziś odbyło się spotkanie konsultacyjne środowiska eksploratorów z przedstawicielami Departamentu Ochrony Zabytków przy Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Na spotkaniu omawiane były wyniki konsultacji, jakie DOZ przeprowadził w ciągu ostatnich dwóch tygodni z osobami i organizacjami zaproszonymi do zespołu oraz propozycje przygotowane przez organizatorów spotkania.

Z wielką przyjemnością i satysfakcją jestem zobowiązany zakomunikować Wam, że rządowe propozycje zmian, w znacznym stopniu uwzględniają postulaty Polskiego Związku Eksploratorów. Miłym zaskoczeniem był również fakt, iż postulaty pozostałych uczestników spotkania, pomimo braku wzajemnych konsultacji, okazały się zbieżne. Środowisko eksploratorów tym razem mówiło jednym głosem. Co prawda, część zaproszonych osób nie pojawiła się na spotkaniu, ale jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że również nie zgłosiłyby głosu przeciwnego.

PZE reprezentowane było przez trzy osoby: Joannę Kaferską-Kowalczyk, Sławka Stańczaka i mnie, Jacka Wielgusa. Artur Troncik – Saper z przyczyn zawodowych nie mógł uczestniczyć w spotkaniu. Przedstawiciele Polskiego Związku Eksploratorów ostatnie kilka miesięcy poświęcili na mocne działania lobbingowe (w dobrym znaczeniu tego słowa) w kilku ministerstwach. Odbyliśmy wiele spotkań oraz nawiązaliśmy kontakt z Kancelarią Rady Ministrów i Premierem Rządu. Wszędzie spotkaliśmy się ze zrozumieniem. W ostatni piątek, z Robertem Wyrostkiewiczem, poszukiwaczem i przedstawicielem Stowarzyszenia Polskich Muzealników Prywatnych gościliśmy w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, gdzie również wysłuchano naszych uwag. Cieszy nas niezmiernie to, że głos eksploratorów i muzealników jest wreszcie słyszalny. Mamy nadzieję, że już nic nie stanie na przeszkodzie, by prawo dotyczące eksploracji w Polsce zostało wreszcie unormowane po myśli środowiska pasjonatów historii – eksploratorów.

Nasz entuzjazm spowodowany jest tym, że otrzymaliśmy zgodę na rezygnację z uciążliwej procedury administracyjnej, jaką jest uzyskiwanie pozwoleń w urzędach konserwatorskich! Dobrze czytacie! Oczywiście uwarunkowane to będzie pewnymi ustępstwami z naszej eksploratorskiej strony i nie będzie to dotyczyło prawdopodobnie stanowisk archeologicznych i zabytków, co wydaje się zrozumiałe. Tam, tak jak dotychczas miałyby obowiązywać dotychczasowe rozwiązania prawne, czyli decyzje podejmowane w postępowaniu administracyjnym.
Co w zamian?
W zamian ministerstwo chciałoby mieć pewność, że detektorysta, zanim wyjdzie w teren z wykrywaczem, posiądzie choćby podstawową wiedzę w dziedzinie prawa dotyczącego poszukiwań i podstaw archeologii. Aby korzystać z takich udogodnień, należałoby się zarejestrować na stronie internetowej, która byłaby jednocześnie platformą do zgłoszeń znalezionych zabytków. Poprzez taką platformę detektorysta mógłby się również dowiedzieć czy dany przedmiot jest zabytkiem interesującym konserwatora, czy może go sobie zatrzymać na własność lub w depozycie.

W trakcie dyskusji zgłosiliśmy swoje obawy co do rejestracji detektorystów ze względu na dotychczasowe restrykcyjne działania Policji. Pani dyrektor DOZ dr hab. Katarzyna Zalasińska zapewniała, że taki rejestr byłby pewnego rodzaju legitymacją do legalnych poszukiwań. Nie ustępowaliśmy i zaapelowaliśmy o interwencję w tej sprawie. W tym miejscu należy wspomnieć o mocnym wsparciu pozostałych uczestników spotkania ze strony społecznej. Zapewniano nas, że DOZ nie ma wpływu na działania Policji, z czym się nie zgodziliśmy, ponieważ Narodowy Instytut Dziedzictwa opiniuje i szkoli funkcjonariuszy policji w zakresie interpretacji i stosowania prawa w zakresie ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Dyrektor NID pan Bartosz Skaldawski zaprzeczył, aby podległa mu agenda ministerialna tworzyła wytyczne dla policji, ale przyznał, że szkolą funkcjonariuszy policji oraz innych służb co dla nas jest jednoznaczne. Nie poddajemy się i w tej sprawie będziemy interweniować u premiera rządu oraz w odpowiednich ministerstwach, ponieważ dotychczasowe praktyki policyjne wielokrotnie można było zdefiniować jako haniebne i wykluczające.
W najbliższym czasie otrzymamy do konsultacji schemat i propozycje rozwiązań dotyczących wspomnianej platformy dla poszukiwaczy. Wtedy też podejmiemy decyzję czy poprzemy w dalszej części ten projekt, bo jak wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach. Na razie wygląda to bardzo obiecująco.

Na kolejnym spotkaniu będziemy omawiać kwestie wytycznych Generalnego Konserwatora Zabytków dla wojewódzkich urzędów konserwatorskich w celu ujednolicenia procedur w ramach obowiązującego jeszcze prawa. To kontynuacja uzgodnień pomiędzy DOZ a PZE przerwanych w 2018 roku. Będziemy starali się rozwiązać problem map, sprawozdań, zgłoszeń, zgód i ilości wniosków.
Spotkania zespołu konsultacyjnego będą odbywać się cyklicznie, w odstępach dwutygodniowych, co jest znacznym przyspieszeniem prac. Będziemy pracować również nad ustawą o rzeczach znalezionych oraz poruszymy problemy prywatnych muzealników i kolekcjonerów.

Nie wiemy jak długo to potrwa, lecz zauważamy znaczne przygotowanie DOZ do rozmów ze stroną społeczną. Nie byłoby tego przyspieszenia, gdyby nie tytaniczna praca biura PZE, a w szczególności Joanny Kaferskiej-Kowalczyk i pomagającym jej współpracownikom, którzy wzięli na siebie zadanie analizy systemu wydawania pozwoleń oraz innych kwestii. To tysiące dokumentów, które udowodniły niewydolność systemu, i że dotychczasowe rozwiązania to ślepa uliczka co przyznała pani dyrektor Katarzyna Zalasińska. Gdy organizowaliśmy się w Polski Związek Eksploratorów i wysyłaliśmy pierwsze pismo do ministerstwa, nie myślałem, że zajdziemy tak daleko. Mam szczerą nadzieję, że przy Waszym wsparciu doprowadzimy sprawy do końca.
Chciałbym jeszcze raz podziękować uczestnikom spotkania za to, że byliśmy dziś jedną drużyną bez wyjątku. Szczególnie dziękuję naszym cichym sprzymierzeńcom ;)

Składam wyrazy uznania za profesjonalizm i wsłuchanie się w głos eksploratorów dla Pań dr hab. Katarzyny Zalasińskiej i Annie Gołębickiej oraz całemu zespołowi DOZ.

W imieniu Polskiego Związku Eksploratorów
Jacek Wielgus
9
Exploracja w mediach / Dukaty w garnku glinianym
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Eros dnia 26.05.2020, 08:00:19 »
Niesamowity skarb złotych dukatów odkryty przypadkowo na terenie Czech. W sumie zostało znalezione 74 złote numizmaty pochodzące z XVI-XVII wieku. Pewien Czech po wielu godzinach bezowocnych poszukiwań z wykrywaczem, stwierdził że resztę dnia spędzi na szukaniu poroży, wracając tak do domu zauważył schodząc z stromej góry fragmenty glinianego naczynia leżące obok powalonego drzewa. Jak się zaraz okazało po podniesieniu kilku kawałków ceramiki, ku jego zdziwieniu ukazały się złote monety. Jak widać nie ma co się poddawać, gdyż nagroda często może być bliżej niż się nam wydaje.

Obecnie znalezisko znajduje się w Muzeum Narodowym w Czechach.

10
Exploracja w mediach / Znaleziono szczątki Szturmowca Ił-2
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Eros dnia 25.05.2020, 20:21:46 »
SZTURMOWIEC IŁ-2 Z VIA BALTICA TRAFIŁ DO MUZEUM SIŁ POWIETRZNYCH W DĘBLINIE
 
Części radzieckiego samolotu z drugiej wojny światowej odkopane przez drogowców 20 maja 2020 r. na terenie budowy trasy Via Baltica w Słobódce koło Szypliszk – drogi ekspresowej S61 na odcinku Suwałki – Budzisko, przekazane zostały do Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie.

 

To m.in. 12- cylindrowy widlasty silnik Mikulin AM38F z tabliczką znamionową,  piasta śmigła, radiostacja RSI 3, płyty pancerne i resztki chłodnicy. Odnaleziony obiekt to RSI-3 – jeden z elementów stacji radiowej typu RSI (nadajnik RSI-3, odbiornik RSI-4) przeznaczonej  do dwukierunkowej komunikacji z ziemią i między samolotami.

Niestety, pozostałe drobne elementy samolotu nie były możliwe do uratowania ze względu na bardzo grząski i niestabilny grunt w miejscu budowy drogi. Być może w przyszłości, kiedy wyschnie i zastygnie błotna pulpa, składowana w wyrobisku dawnej żwirowni, będzie możliwe jej gruntowne przeszukanie. Silnik i wydobyte obiekty zachowane są w dobrym stanie dzięki temu, że zalegały sześć metrów pod ziemią w warunkach beztlenowych. Odnalezione na Suwalszczyźnie szczątki pochodzą z wersji Ił-2m3, przeznaczonego do atakowania celów naziemnych i piechoty.

W pracach terenowych na miejscu odkrycia znaleziska uczestniczył dyrektor Muzeum Sił Powietrznych Paweł Pawłowski. Równolegle Departament Edukacji, Kultury i Dziedzictwa MON prowadził intensywne zadania administracyjne i logistyczne, m.in. w uzgodnieniu z DGRSZ skierowano żołnierzy z 14 Pułku Przeciwpancernego w Suwałkach do pomocy w zabezpieczeniu miejsca znaleziska oraz załadunek i transport obiektów do Dęblina.

Obecny na miejscu Konserwator Zabytków nie uznał znaleziska za odkrycie archeologiczne, a tylko wojenne i w związku z tym roboty budowlane nie zostały wstrzymane. Prace wokół trwają nadal w obecności nadzoru archeologicznego.   Znalezione podczas prac działko lotnicze W.Ja 23 mm zostało zabezpieczone przez Patrol Saperski z Giżycka dowodzony przez chor. Wacława Maksymiaka.

Ciekawostką jest fakt, iż na miejscu budowy drogi zlokalizowano również betonowe fragmenty umocnień linii obronnej – niewielkie prefabrykowane  schrony (stanowiska strzeleckie) mieszczące jednego żołnierza potocznie nazywane Kochtopfe (garnek Kocha).

 

Po wykonaniu protokołu oględzin szczątków samolotu oraz z uwzględnieniem wskazań WKZ dotyczących postępowania ze znaleziskiem, Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie niezwłocznie zwróciło się z wnioskiem do kierownika Delegatury w Suwałkach Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków o przekazanie elementów radzieckiego samolotu IŁ – 2. Wniosek został pozytywnie rozpatrzony. Obecnie trwa transport elementów do Dęblina. Po oględzinach i sporządzeniu planu konserwatorskiego, obiekty zostaną poddane procesowi konserwacji. Będzie to trzeci egzemplarz radzieckiego szturmowca, jaki znajdzie się w zbiorach polskich muzeów i drugi z czasów II wojny światowej.

Samolot Ił-2, który znajduje się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie (w wersji Ił-2m3), służył do 1950 roku w 3 Pułku Lotnictwa Szturmowego z numerem taktycznym 21. Natomiast Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie posiada w swoich zbiorach samolot Avia B.33, noszący numer boczny ‚4’, wcześniej ’29’, wyprodukowany w 1952 roku w Czechosłowacji, który został przekazany do muzeum po zakończeniu Wystawy Lotniczej z okazji XX-lecia PRL w 1964 roku.

 

Odnaleziony w Słobódce samolot posiada ciekawą historię. Z przeprowadzonego wywiadu z mieszkańcami okolicy, wynika,  iż obiekt ten uległ katastrofie w 1944 roku po zestrzeleniu przez Niemców. Rosyjscy piloci lądowali na spadochronach, ukryli się na polu i następnie udało im się uciec do nadchodzących oddziałów Armii Czerwonej.

Większość kadłuba samolotu została rozebrana przez mieszkańców. Pozostałości  stopniowo zapadały się w bagnie.

 

tekst: Paweł Pawłowski

zdjęcia: Paweł Pawłowski, Julia Siemaszko-Dziub, Jacek Zagożdżon

Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie pragnie podziękować za pomoc w pozyskaniu do zbiorów elementów samolotu IŁ – 2

Anettcie Ejdulis – dierownikowi Delegatury w Suwałkach WUOZ w Białystoku
Julii Siemaszko – Dziób – pełniącej nadzór archeologiczny ( Firma APB THOR )
Wojciechowi Zembrzuskiemu – dierownikowi budowy ( Firma Budimex S.A. )
Jerzemu Brzozowskiemu – dyrektorowi Muzeum w Suwałkach
dr hab. Pawłowi Hutowi – dyrektorowi DEKiD MON
Grzegorzowi Koryckiemu – DEKiD MON
płk Ireneuszowi Królowi – dowódcy 14. Pułku Przeciwpancernego z Suwałk (transport zabytków )
Wacławowi Maksymiakowi – dowódcy Patrolu Saperskiego z Giżycka
Antoniemu i Andrzejowi Orzechowskim za cenne wskazówki dot. historii samolotu, który rozbił się w 1944 r. pod Słobódką
Alojzemu Patejko – emerytowanemu strażnikowi granicznemu
Maksymilianowi Sokół – Potockiemu – zastępcy dyrektora CBW w Warszawie
Wojciechowi Krajewskiemu- kustoszowi Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie
Samolot szturmowy IŁ-2 (kryptonim Szturmowik, czyli „burzowy ptak”) stanowił trzon Radzieckich Sił Powietrznych w trakcie II Wojny Światowej. W latach 1941-45 wyprodukowano ponad 30 000 samolotów tego typu. Ponieważ IŁ-2 był najliczniej produkowanym przez Związek Radziecki samolotem w trakcie wojny, służył na każdym froncie konfliktu, również polscy piloci latali na tych maszynach podczas walk o wał Pomorski i nad Bałtykiem. Nosił nazwę „latający czołg”-  był wyjątkowo ciężko opancerzony jak na samolot z tamtego okresu, a jego głównym zadaniem było niszczenie czołgów nieprzyjaciela.
Samoloty Ił-2 stosowano we wszystkich operacjach Armii Czerwonej, w tym w bitwie o Berlin i wojnie z Japonią w Mandżurii. Łącznie zbudowano 36 163 maszyny wszystkich wersji, używane były przez lotnictwo ZSRR, Polski, Czechosłowacji, Bułgarii, Jugosławii i Chin.

Samoloty Iljuszyn Ił-2m3 znalazły się od sierpnia 1944 r. na wyposażeniu lotnictwa polskiego. Wtedy to Armia Radziecka przekazała Dowództwu WP 611 Pułk Lotnictwa Szturmowego, wyposażony w 32 samoloty Ił-2. Po wyszkoleniu załóg polskich na tych samolotach, działalność bojowa jednostki rozpoczęła się 23.08.1944 r. lotami na rozpoznanie w rejonie walk na przedpolach Warki. Kolejno samoloty te brały udział w walkach o Warszawę. Pod koniec 1944 r. 611 Pułk Lotnictwa Szturmowego przemianowano na 3 Polski Pułk Lotnictwa Szturmowego, działający w składzie 4 Mieszanej Dywizji Lotniczej. W czasie ofensywy styczniowej samoloty Ił-2 lotnictwa polskiego prowadziły rozpoznanie powietrzne i ataki na wykryte cele, a w czasie ofensywy zimowej operowały na całym północnym froncie, uczestnicząc w wyswobadzaniu Pomorza Zachodniego, przełamaniu Wału Pomorskiego, w walkach o Kołobrzeg i atakując wykryte stanowiska wyrzutni niemieckiej broni odwetowej V-2, a w ostatnim okresie wojny w forsowaniu Odry i walkach o Berlin.

W 1946 r. samoloty Ił-2m3 zostały zastąpione nowszą wersją, ze skośnym skrzydłem i dodatkową aparaturą elektroniczną. Latem 1947 r. brały udział w walkach podczas zwalczania partyzantki ukraińskiej w południowo-wschodniej Polsce. Ze względu na brak samolotów szkolno-bojowych, w latach 1947-1952 w Lotniczych Zakładach Remontowych Nr 2 w Bydgoszczy przebudowano 30 samolotów Ił-2 na dwustery przejściowe UIł-2. Samoloty Ił-2 służyły w polskim lotnictwie szturmowym do 1949 r., gdy rozpoczęto wprowadzanie na uzbrojenie samolotów Iljuszyn Ił-10. Ostatnie samoloty wycofano na początku lat 1950-tych. Największy jednorazowy stan tych samolotów w jednostkach lotnictwa szturmowego wynosił 202 egz. w końcu 1945 r. Ogółem polskie lotnictwo otrzymało ok. 230 samolotów Ił-2.

W muzeach w Europie Wschodniej znajduje się pięć kompletnych maszyn. Cztery z nich to oryginalne maszyny, biorące udział w wojnie. Wiele części z wraków do dziś znajdowane jest na terenach, przez które przechodziły fronty II wojny światowej. W ostatnich latach kilka wraków Ił-2 zostało odzyskanych nad Balatonem –na Węgrzech, gdzie w końcowym okresie wojny odbyła się operacja Frühlingserwachen – ostatnia większa bitwa pancerna II wojny światowej.
Strony: [1] 2 3 4 5 6 ... 10